czwartek, 2 lutego 2017

Dlaczego przywiązujemy się do przedmiotów?

Czy żyjemy minimalistycznie czy nie, rożne przedmioty nas otaczają, bo to albo sprawiają nam radość, albo mamy do nich sentyment, albo nie graja w naszym życiu specjalnej roli, ale po prostu są. Dlaczego? Dlaczego  robiąc porządki nie wyrzucimy wszystkich przedmiotów, których już nie używamy? Wynosimy je do piwnicy lub na strych, gdzie leżą latami, bo szkoda je wyrzuci,  dać komuś lub sprzedać. Czy zachowując się tak popełniamy błąd? Co jest w nas jest takiego, że przywiązujemy się do przedmiotów?
Na to pytanie postaram się odpowiedzieć osobiście z własnych przekonań, choć podpieram się także informacjami z różnej literatury, którą dawniej czytałam.




Kilka rzeczy, które zazwyczaj chomikujemy 

Wszelakie ozdoby, figurki, obrazy i inne dzieła sztuki, które w naszym domu po prostu są. Wiszą, stoją, nie ruszają się, a ni my ich nie ruszamy i rzadko przestawiamy w inny kąt. Pełnią jednak jakąś funkcję: są dekoracją, zaspokajają ludzką potrzebę piękna, otaczania się pięknem, poczucie estetyki. 
Jaki jest więc sens trzymania rzeczy w domu które nam się nie podobają? Szkoda je wyrzucić, więc zaniesiemy do piwnicy/ rzucimy na strych - a tam będą wyglądały piękniej albo lepiej?

Wszelakie gadżety - najczęściej "chińskie" i tanie pomocniki do kuchni czy do łazienki - czy na pewno ich będziemy używać? Przecież do tej pory łatwo i prosto radziliśmy sobie bez tych przedmiotów. Podstawowe narzędzia w domu i w kuchni w zupełności wystarczają do wszystkiego. Po co więc wydawać pieniądze na inne i zapełniać szafki i szuflady swoich gospodarstw?

Ciuchy i buty lub książki - nierzadko popadamy w szał ich kupowania. Stare, przetarte/przeczytane czy też już nie chodzone także lądują w piwnicy lub na strychu. Ale czy to sprawi że będą użyteczne? Staną się ponownie potrzebne? Będziemy je trzymać dla kolejnych pokoleń? No żart.

Zdjęcia - tu może być straszny bałagan, należy wiec od początku je dobrze segregować i przechowywać. Z drugiej strony zastanówmy się co jest dla nas najbardziej interesujące na zdjęciach i darujmy sobie wywoływanie pozostałych zdjęć. Na przykład krajobrazy. Ciężko jest je uchwycić tak dobrze jak wyglądają na prawdę, może więc lepiej pooglądać je żywym okiem niżeli przez obiektyw i zapamiętać na tyle, by chcieć wrócić kiedyś w to miejsce? Za śmieszne uważam wykonywać i przechowywać zdjęcia grobów lub trumien swoich bliskich. Zapamiętajmy tę osobę za życia, nie rozpamiętujmy pogrzebu i smutnych spraw, zapamiętajmy ją uśmiechniętą, a zimny, chłodny i smutny nagrobek odwiedzajmy osobiście, zapalając świeczkę. Pamiętajmy o tym, że człowiek żyje tak długo jak trwa o nim pamięć, po co przywoływać wspomnienia z pogrzebu?

Meble - z czasem się z niszczą, wyjdą z mody lub zwyczajnie nam się z nudzą. Niestety takie przedmioty też są wyrzucane na strych. Starzeją się tam i niszczeją, a wydaje mi się, że akurat z wszystkich wymienionych punktów to meble mają wielkie szanse dostać się w czyjeś dobre ręce.

Przedmioty do użytku - niekoniecznie codziennego, na przykład stary rower, walkman, telewizor i inne sprzęty.



A teraz odpowiedź na pytanie, dlaczego tak to chomikujemy

Najpierw pochwalę nasz piękny kraj, za to, że się bardzo szybko rozwijamy. Nasza gospodarka idzie do przodu w zawrotnym tempie. Co prawda daleko nam do innych krajów, ale w krótkim czasie podnieśliśmy wystarczająco poziom życia i technologi w Polsce oraz nadal gonimy zachód, ich technologie i tryb życia. Drugą stroną medalu jest jednak fakt, że w tak szybko zmieniającym się otoczeniu nie nadążamy za jego rozwojem. Osoby, które dorastały w czasach PRL-u, gdzie w sklepach widniały pustki, a w domach bogactwo stanowiła rodzina, a nie rzeczy materialne, dziś muszą sobie radzić świetnie z obsługą komputera, aby dotrzymać kroku swojej młodszej konkurencji. 

Przedmioty materialne w tamtych czasach były trudniej dostępne i ilekolwiek by nie kosztowały, były bardziej doceniane zwłaszcza przez to, jaki trud trzeba było sobie zadać, by kupić coś, na czym tak zależało. Powiedzmy fotel czy meblościankę. Dlatego dzisiaj ciężko jest się tego pozbyć (zwłaszcza starszym osobom). Stoją często te przedmioty, aż do śmierci, a później wnuki z lekkością wyrzucają na śmietnik lub też z ciężarem na sercu czy to się dziadkowie w grobach czasem nie poprzewracają. 

Kolejną sprawą tamtych czasów, a ma to też związek z pustkami w sklepach, jest to, że wiele rzeczy zwyczajnie w Polsce nie było, dlatego wszelakie pozostałości po innych przedmiotach, jak kartony, pudełka po jogurtach, butelki, papier pakunkowy i inne (po prostu śmieci) były przechowywane na zapas, by w późniejszym czasie móc je jakoś wykorzystać. Takie przechowywanie "na zapas" zostało we krwi, a także trudności w pozbywaniu się przedmiotów.

Okej a co z nami - młodszymi - którzy z tamtymi czasami nie mamy nic wspólnego?
A no to, że nasi rodzice mają i bądź co bądź jeśli nie pozbyli się oni tamtoczasowych zwyczajów, po części nadal w tym siedzimy. Obserwujemy, jak chomikują, nabierają sentymentów, trzymają śmieci jako "przydasie" itd. Nabieramy podobnych zachowań do przedmiotów i przywiązujemy się do nich, wrzucając na strych z myślą: "bo szkoda wyrzucić". 



Dlaczego są te rzeczy dla nas cenne?

* Jeśli sami je kupiliśmy - no to wiemy ile nas kosztowały, czasem pamiętamy jaka to była kwota pieniężna, ile za tę kwotę można było mieć innych bardziej potrzebnych rzeczy, a czasem po prostu ile kosztowały nas czasu, by tę rzecz zdobyć.
* Są cenne, bo z nimi żyjemy, dorastamy, przeżywamy piękne chwile, które potem wspominamy (rower, walkman).
* Są cenne, bo dostaliśmy je od kogoś bliskiego, ważnego.
* Są cenne bo w nich mieszkamy, żyjemy, są naszym życiem - tu mam na myśli głównie dom.



Co to jest przywiązanie?

Według Johna Bolwby'ego to: 

długotrwały, silny, emocjonalny i społeczny związek z konkretną (znaczącą) osobą. 

Funkcje przywiązania:

•        biologiczna – zwiększenie szansy na przeżycie
•        psychologiczna –zapewnienie sobie bezpieczeństwa
 


Pan ten opracował tak na prawdę tę teorię w temacie rozwoju przywiązania i jego znaczenia w rozwoju dziecka. Jednak powyższe definicje można porównać do przedmiotów. Otaczając się zwiększoną liczbą przedmiotów staramy się zapewnić sobie bezpieczeństwo w gospodarstwie, ułatwiamy swoją prace w gospodarstwie (i nie tylko) gadżetami, uprzyjemniamy czas np. książkami, poprawiamy poczucie estetyki poprzez dekoracje. Przedmioty więc mają znaczący wpływ na nasze życie, warunki życia, czyli ma to wpływ na nasze "przeżycie". Z czasem się do nich przyzwyczajmy, polubiamy się z nimi i szkoda się ich pozbyć.



Błędne koło

Oczywiście da się żyć bez tych wszystkich przedmiotów. Nawet jeśli pozbędziemy się najlepszych gadżetów w kuchni jakie mamy (nie mówię tutaj o podstawowych narzędziach), albo nawet jeśli mielibyśmy tylko jeden garnek do dyspozycji - da się ugotować pyszny obiad. Dobrym przykładem jest też Robinson Crusoe, z dobrze nam znanej lektury - człowiek ten ocalał z katastrofy tonącego statku, znalazł się samotnie na pustej wyspie mając do dyspozycji zaledwie kilka przedmiotów. Był w stanie przeżyć tam kilka lat. Dlaczego? Bo poczucie przetrwania podsuwało mu intuicyjnie i podświadomie pomysły na to jak przeżyć z tym co się ma pod ręką. Taki instynkt przetrwania znajduje się w każdym z nas. Dlatego wiem, że wszystkie rzeczy jakie przechowuje się w piwnicy czy na strychu są zbędne i całkowicie bez nich możemy sobie poradzić!






Dodam na zakończenie, że nie jest maniaczką minimalizmu, ale też nie przechowuję nic na strychu i w piwnicy, dlatego, że ich nie mam. Gdybym jednak miała to pewnie bym tam coś i wrzuciła. Możliwe, że lepiej sprawdza się jakiś podsufitowy pawlacz, do którego częściej się zagląda by odczarować wspomnienia o ślubie, znajdując swój ślubny welon, stare zdjęcia, a może i zabawki sprzed 30-stu lat. Niektóre rzeczy mogą być docenione w dalekiej przyszłości, ale przecież nie wiemy które to będą i nie ma więc sensu przechowywać wszystkich i wszelakich staroci przez ten czas!


Kto nie czytał zapraszam także na zeszłomiesięczny wpis o minimaliźmie.
A gdzie można kupić lub sprzedać starocie? Poszukaj w pobliżu swojego zamieszkania jarmarku staroci.


A jak myślisz Ty - dlaczego lubimy starocie i przechowujemy rzeczy, bo nie umiemy się ich pozbyć?
 

 
Miłego dnia,
Patrycja

47 komentarzy:

  1. Bo mamy do nich sentyment, bo często wiążą się z miłymi wspomnieniami, bo skoro raz za nie zapłaciliśmy, to dlaczego mamy je teraz wyrzucać? To, według mnie, trzy podstawowe powody dla których lubimy chomikować rzeczy. I ja też lubię. A ponieważ mam tendencje do gromadzenia rzeczy wymyśliłam, że w naszym nowym domu nie będzie piwnic, a stryszek będzie malutki. To, mam nadzieję, pomoże mi nie trzymać zbyt wielu niepotrzebnych rzeczy i nie "zagracać" domu. Ale z drugiej strony, kiedy dom jest taki super minimalistyczny, to moim zdaniem jest też zimny i mało przytulny. Nie można więc przesadzić też w drugą stronę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie, na przykładzie mojej mamy, że te nagromadzanie się przedmiotów przychodzi z czasem. Nie zapominaj więc o swoich planach na magazynowanie przedmiotów. Segreguj odpowiednio zachowując część a nie wszystkie, bo... ;)

      Usuń
  2. Sama nie chciałabym mieć zdjęć nagrobków czy z pogrzebu... Ale wiem też, że dla niektórych są po prostu elementem terapii, próbą ogarnięcia tego co zaczyna się po śmierci bliskich. Pamiętam jak zginął mój kuzyn w wypadku samochodowym. Jechali w dniu wspólnej osiemnastki chyba do fryzjera... Kierowca z naprzeciwka stracił panowanie nad kierownicą i zjechał na ich pas... Pamiętam zrozpaczonego Wujka, który z namaszczeniem pokazywał mi zdjęcia z miejsca wypadku, zawartości kieszeń młodego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :( Popłynęły mi łzy. Pewnie sama w takiej sytuacji bym musiała przejść jakąś terapię. Nie wiedziałam, ze jest to jakaś metoda terapii. Mam nadzieję, że nas to nigdy nie spotka! :(

      Usuń
    2. :( straszne i mimo, że było to już bardzo dawno temu, to mocno to pamiętam. On jechał ze swoim przyjacielem, z którym razem miał wyprawiać imprezę...
      Leżą razem... Taka przyjaźń do końca...

      Usuń
  3. Dawniej chomikowałam wszystko, co popadnie, bo "kiedyś się przyda"- zwłaszcza ubrania. Teraz od czasu do czasu robię generalny przegląd i segreguję rzeczy na te, które lecą do kosza i te, które mogę ofiarować komuś potrzebującemu. Są przedmioty, do których mam wielki sentyment i mimo, że nie są mi potrzebne trzymam je bo przywołują miłe wspomnienia, które z czasem zacierają się w naszej pamięci a fotografie zwłaszcza stare uwielbiam (nie koniecznie,te z pogrzebów). Moją uwagę zwróciła śliczna zawieszka z kwiatami na ostatnim zdjęciu :) Pragnę Cię poinformować, że jesteś na mojej liście nominowanych do Liebster Award. Pozdrawiam gorąco. kamilaczteryporyroku.blogspot.com.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez od czasu do czasu robię takie porządki i non stop coś wyrzucam. Zdarza się, że przy poprzednim sprzątaniu postanowiłam coś zachować, a do kolejnego nawet po to nie sięgnęłam - więc i przychodzi czas na ta rzecz by się w końcu pożegnać. To głównie ciuchy. Pędzę zerknąć na zestaw pytań dla mnie ;)

      Usuń
  4. Moja mama jest okropnie przywiązana do rzeczy materialnych - teraz będzie musiała się z nimi trochę pożegnać, bo w naszym życiu szykują się spore zmiany i trzeba zrobić trochę miejsca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyżbyś miała na myśli powiększanie rodziny? A może tylko wprowadzenie się z mężem :) Oby mama dała rade! Wiem, że może być ciężko. Nie byćcie zbyt drastyczni ;)

      Usuń
    2. Powiększenie, ale najpierw o męża :D Może za rok o dziecko :)

      Usuń
  5. W mojej rodzinie ja mam największym problem z wyrzuceniem czego ponieważ mi się wszystko przyda :).
    Ostatnio nawet wyrzuciłam prześcieradło z froty, które nie było zniszczone ale nie cierpię go, bo jest o wiele za duże do tego się naciąga. I całą drogę do śmietnika zastanawiałam się czy jednak jakoś go nie wykorzystam hihi. Na szczęście wylądował w koszu ;).

    Największy problem mam z wyrzuceniem czegoś co dostałam. Nie chciałabym sprawić przykrości osobie, od której daną rzecz dostałam ...
    Taki strych czy piwnica tylko dla mnie, to byłby prawdziwy skarb hihi :).

    Kiedyś jeszcze za czasów NK moja koleżanka wstawiła zdjęcia z pogrzebu swojego męża. Nawet te z otwartej trumny. To już była lekka przesada ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobnie jak Ty, ale zaczynam żyć tym poczuciem że przetrwam bez tych niepotrzebnych rzeczy. Skoro dana rzecz nie była potrzebna przez x czas do tyłu to nie będzie potrzebna przez x czas do przodu. Jeśli kiedyś będą coś kombinowała, to i materiały się znajdą :) Przechowywanie też kosztuje - może więc warto opróżnić szafki i zająć je czymś bardziej potrzebnym :)

      Usuń
  6. na szczęście nie mam problemu z przywiązywaniem się do rzeczy, booo moje mieszkanie jest malutkie i po prostu nie mogę pozwolić sobie na chomikowanie i kurzozbieracze, dlatego stawiam na minimalizm. jedynie, co zbieram, to zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. J niby tez, ale gdzie niegdzie szwędają się przedmioty, których nie powinnam mieć... :o

      Usuń
  7. ooo, będziesz miała połówkowe? ja pierwszy raz dowiedziałam się w 18-tym, a potem w 22-gim miałam połówkowe i lekarz potwierdził :) teraz czeka mnie krzywa cukrowa, dobrze, że w DE wygląda to trochę inaczej, a i tak boję się o wynik. na kiedy masz termin?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatni termin czerwca, a Ty? Z cukrem w Uk jest tak, że sprawozdają tylko jak jest potrzeba. W 1 ciąży w ogóle mi nie sprawdzali, teraz też tak może być.

      Usuń
  8. Raczej nie mam problemu z chomikowaniem przedmiotów, bo też mam małe mieszkanie. Pozdrawiam!:)

    xxBasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A niektórzy myślą, że w małym mieszkaniu trzeba pomieścić tyle przedmiotów co w dużym domu... Dobrze sobie radzisz, byłabyś przykładem dla innych :)

      Usuń
  9. Cóż za fachowe podejście do tematu :)
    Chciałam napisać, że na szczęście nie mam strychu... ale bym skłamała, bo w moim bloku jest strych :P więc na piszę inaczej - na szczęście z niego nie korzystam, a w piwnicy jest zbyt wilgotno na przechowywanie wielu rzeczy - dlatego staram się ich pozbywać - tych w których nie chodzę, albo rzeczy z których wyrastają moje dzieci. Czasem jest mi czegoś 'szkoda' ale jeśli nie jestem zbyt mocno przywiązana oddaję - jeśli jestem, czekam trochę i po jakimś czasie wiem, że się pozbędę :) Chomikowanie chomikowaniem, ale jeśli ma się niespełna 60m2 to nie ma co liczyć na ściany z gumy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Ja zauważyłam, że do niektórych rzeczy człam, że jestem przywiązana, a jak się ich pozbyłam, to nie pamiętam już nawet, które to były :)

      Usuń
  10. zapraszam na mojego bloga modowego!
    dopiero zaczynam :)

    http://gallantyno.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Myślę, że dla każdego będzie to coś innego a może i wszystko na raz. Kiedy w domu się nie przelewa, to wszystkie droższe rzeczy nie są wyrzucane, tylko właśnie chomikowane - może kiedyś się przyda. Mimo, że tak naprawdę rzadko kiedy się przydaje, to jest takie poczucie spokoju, że mamy coś co w razie w można wykorzystać. Drugą sprawą jest sentyment - jednym wystarczą zdjęcia w formie cyfrowej, inni będą kolekcjonować wszystkie bilety z podróży... Nie da się komuś narzucić stylu życia, bo każdy ma swój, w którym najlepiej się odnajduje. Jeden lubi ład i porządek, wręcz sterylne wnętrze, inny bardziej lubi zawalone piwnice, strychy i moc bibelotów na półkach, bo to na niego dobrze działa, sprawia, że czuje się jak u siebie w domu, a nie jak w hotelu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do przedmiotów kolekcjonerskich to nieco inna historia, bo te rzeczy prawdopodobnie sprawiają nam radość lub przyjemność. A przepełnione na maxa wnętrza uważam, ze źle wpływają na nasze życie osobiste, pomimo, że ktoś mówi, że takie lubi. Zdrowy rozsądek trzeba jakoś go odnaleźć :)

      Usuń
  12. Ja sobie właśnie ostatnio uświadomiłam, że im więcej rzeczy mam, tym gorzej się czuję. Dla mnie im mniej tym znaczy więcej. I przyznam szczerze, że powoli pozbywam się zbędnych gadżetów i zostawiam tylko to, co jest mi naprawdę potrzebne. Nie chcę, żeby moje szczęscie zależało od jakichkolwiek przedmiotów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre masz podejście. Ja też pomalutku się staram "przejaśniać" wnętrze. Ja Ciągle znajduje coś, co jednak nie jest mi potrzebne.

      Usuń
  13. ja mam termin na 28.05, ale i tak czuję, że urodzę w czerwcu :D w DE krzywa wygląda też jakoś inaczej, bo są dwa testy. jeden jest ''mały'' i nie trzeba być na czczo, a jeżeli on wyjdzie zły, to wtedy robi się ''duży''. mam go pojutrze, już się boję!

    OdpowiedzUsuń
  14. Kiedyś bardzo chomikowałam, ale od jakiegoś czasu staram się pozbywać zbędnych rzeczy lub je chować :) Dla mnie im mniej tym lepiej :)
    Obs.:*

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja aż tak bardzo się nie przywiązuje, bo wyleczyłam się z tego chomikowania kilka lat temu. Wiesz, 32 metry kwadratowe kawalerki...Potem jeszcze doszło dziecko...Więc stwierdziliśmy "nie ma sentymentów". Czasami coś zostawiam, ale kiedy wiem, że na pewno się przyda, a nie, że "może". Zabawki małej albo zostały sprzedane, albo wydane do przedszkola czy dla bardziej potrzebujących. Z ciuchami mamy podobnie. Książki też. Niektórzy się dziwili, że do pracy podczas przeprowadzki przyniosłam trzy ogromne siaty z prawie nowymi książkami. Ale skoro wiedziałam, że już ich z mężem nie przeczytamy, bo nie mają aż takiej wartości, to po co sobie zagracać przestrzeń? A że tytuły były chodliwe, to się rozeszły baaaaardzo szybko;)Zostawiłam tylko 3 niewielkie kartony z ciuchami po małej do pierwszych kilku miesięcy i tylko te. Teraz będą jak znalazł;)Jedyne co zostawiam, to coś z czego można zrobić małe diy do domu albo jakiś staroć w którym widzę spory potencjał;)pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uuu to porządki były większe. Nie każdy tak potrafi jak Wy! Też czasem coś przechowuję, np. po Małej bo wiem że się przyda. I kilka drobiazgów na diy, ale jeśli ich nie użyję przez jakiś czas to wyrzucam, bo dochodzę do wniosku, że nie ma co tego trzymać niepotrzebnie.

      Usuń
  16. Ja nie lubie chomikować pamiątek i różnych bibelotów - kiedyś miałam ich tyle, że nie miałam ich juz gdzie składować. Po przeczytaniu ksiazki Marie Kondo - Magia sprzatania - zrobilam duze porządki i na szczescie wiekszosci sie pozbyłam. Mam nadzieje, ze nie zachomikuje nowych ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też ją czytałam - dużo uświadamia ta książka i pomaga "się ogarnąć" :)

      Usuń
  17. Ja tez nie chomikuje Udaje mi się to chyba dlatego ze nie szaleje z zakupami Kupuje rozsądnie i klasycznie tak by sluzylo na długo Nie biegam za trendami modowymi związanymi z mieszkaniem i nie zmieniam co chwile dekoracji Co prawda mam kilka rzeczy które sa dla mnie bardzo cennymi rodzinnymi pamiątkami ale nie ma ich bardzo dużo wiec mysle ze jest ok jak na razie Zobaczymy co będzie dalej skoro człowiek zmienia się co 7 lat hahah POZDRAWIAM

    OdpowiedzUsuń
  18. Przyznaję, że jestem chomik..., ale umiarkowany i raczej rozsądny ;) Sentyment? Przywiązanie? Ja chyba po prostu lubię otaczać się nie tylko ludźmi, ale także rzeczami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ważne aby czuć się w tym wszystkim dobrze :)

      Usuń
  19. Przeogromnie dużo racji jest w tym poście... Ale co do ciuchów - wiesz...ja naprawdę jeszcze schudnę! :P hahaha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Co do ciuchów też tak mam, ale nie poleżą zbyt długo. Daję sobie jakiś czas, a potem won :)

      Usuń
  20. znam ten problem aż za dobrze :) parę lat temu doszłam do wniosku, że czas na czystki, żadnych sentymentów! wyrzuciłam/oddałam sporo ciuchów i pierdół. są jednak rzeczy, z którymi nic się nie da zrobić - np. nowy notatnik/kalendarz/nieciekawa książka, czyli rzeczy, które dostaliśmy w prezencie. nie ma komu oddać, nie wyrzucimy przecież, a nie chcemy, żeby nam zajmowało miejsce... poza tym chyba każdy musi mieć duuużą szufladę na listy i zdjęcia, czyli rzeczy, do których nie zaglądamy często, ale obowiązkowo musimy je gdzieś kitrać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak z nowymi, nieużywanymi przedmiotami jest inaczej. Ja się staram jednak przekazywać takie dalej, w szufladzie robi się bałagan. Prawda taka, jak nagle taki notatnik będzie potrzebny to zapomnę, że go mam w szufladzie i pójdę kupić nowy.

      Usuń
  21. Mam kilka szafek z przydasiami :) ale regularnie je przeglądam i te których nie wykorzystuję do rękodzieła po prostu wyrzucam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieco jak ja. Pozostawiam kilka pierdółek zazwyczaj na jakieś diy, ale jeśli się długo nie przypawają to się żegnamy.

      Usuń
    2. Inaczej zasypały by nas "przydasie"

      Usuń
  22. Lubiłam wywoływać zdjęcia...wybierałam setkę z roku i wkładałam w album. Od jakiegoś czasu już tego nie robię, bo zauważyłam, że liczba albumów rośnie w zastraszającym tempie.

    OdpowiedzUsuń
  23. Sama nie wiem... jak to jest.
    Wydaje mi się że jestem taka racjonalna, poukładana a jakiś starych szpargałów nie chcę wyrzucić :) A in starsze tym większy poziom mojego sentymentu i irracjonalnego przywiązania :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Też mam z tym problem, próbuję co jakiś czas pozbywać się niepotrzebnych rzeczy, ale robię to etapami....Z mieszkania wynoszę je do piwnicy, a teraz doszedł jeszcze jeden etap - pojemna szopa na wsi :)))
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie
    biancorossoverde.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...