poniedziałek, 28 listopada 2016

Kuchnia od frontu czy od tyłu?

W związku z moim ostatnim tematem o tym, jak to zamarzył mi się dom, przejrzałam  kilka... (kilkadziesiąt!) projektów gotowych domów do kupienia. Nieźle się w to wkręciłam, co nie? Na szczęście projekty są bardzo różnorodne i jest w czym wybierać. Zauważyłam jednak jedną znaczącą różnicę. W projektach domów polskich kuchnia jest najczęściej od frontu, w angielskich od frontu niemal zawsze jest salon. Skąd ta odwrotność?

Pamiętam jeszcze ze studiów kiedy na jednym z semestrów projektowaliśmy dom jednorodzinny, kuchnia we wszystkich naszych koncepcjach, narzuconych przez architekta, była zawsze była od frontu. I pamiętam nawet jak na wykładzie tłumaczono, że kuchnia to serce domu, tutaj najwięcej spędzamy czasu i stąd najchętniej wyglądamy za okno, by to sprawdzić kto się czai przed drzwiami. Stąd oczekujemy na gości czy listonosza. Nie wspominając już o tym, jak to można sprytnie obserwować życie na osiedlu czy wiosce.

W projektach które przejrzałam, również kuchnie usytuowane są od frontów. Bardzo często. Jeśli poszukamy w internecie, gdzie najlepiej w planie domu umieścić kuchnię często natrafimy na wzmianki, by była ona od północy lub od wschodu. Pominę dzisiaj ten aspekt, a zajmę się przednią i tylną elewacją domu. Bo z kolei w Anglii często od frontu znajduje się salon, później miejsce na jadalnię i kuchnia  z tyłu z wyjściem na ogród.



KUCHNIA OD FRONTU - POLSKA

Z tego co doczytałam, faktycznie Polacy lubią z kuchni widzieć wejście do domu. Niektórzy architekci oprócz stron świat (co ma tutaj też właśnie znaczenie) wypowiadają się w tym temacie o ilości światła docierającego do pomieszczeń - i tutaj najbardziej oświetlony powinien zostać salon, gdyż jest to strefa dzienna domostwa.
Frontowe usytuowanie kuchni przetrwało w Polsce ze względu na historię. Już dawniej kuchnia była pomieszczeniem gospodarczym, do którego wnosiło się większe ilości produktu na opał czy to żywności. Czasy się zmieniły, ale zwyczaj takiego umiejscowienia kuchni pozostał.
Dawniej było to jedynie pomieszczenie gospodarcze, dziś pełni już funkcję serca domu. Według wielu opinii to właśnie tutaj spędzamy najwięcej czasu podczas dnia, dlatego też kuchnia stała się nierzadko połączoną przestrzenią wraz z jadalnią i salonem, by życie toczyło się nieustannie.
Co Polacy często mówią o salonie od frontu? - Że to brak prywatności. Każdy przechodzący przed domem, zagląda w Twoje okno i widzi co się w domu dzieje. W propozycjach na rozwiązanie tego problemu często trafia opcja posadzenia wysokich tui zapewniających więcej prywatności. Faktycznie w Anglii mogę niemal zajrzeć do każdego salonu przechodząc przed czyimś domem. Ogrody zazwyczaj są na tyłach, więc żadne tuje nie odgrodzą mieszkańców od wścibskich przechodniów. Tutaj w oknach najczęściej znajdują się rolety, żaluzje lub zasłony zaciemniające.



SALON OD FRONTU - WIELKA BRYTANIA

W angielskich domach  jeszcze nigdy nie widziałam w domu kuchni od frontu, nawet zauważyłam, że jest to dość dziwna opcja dla Anglików.  Kuchnia często znajduje się z tyłu domu. Tutaj lub zaraz w pobliżu znajduje się mała pralnia lub miejsce na pralkę oraz wyjście na ogród. Pewnie jest to tak obmyślane, żeby ze względu na wysoki poziom wilgotności powietrza łatwo i szybko można było wywiesić mokre pranie do wyschnięcia na ogrodzie.
Dlaczego od przodu domu umieszczony zostaje salon? 
Ciężko odnaleźć odpowiedź na to pytanie. Ale znowu na chłopski rozum: wchodząc do domu goście - gdzie usiądą? Na najbliższym siedzisku - czyli zostaną w salonie. W Polsce kuchnia stała się sercem domu i to tutaj często zatrzymują się najpierw goście, których często  trzeba dodatkowo zaprosić do salonu. 
Nie wiem w jakim stopniu w Anglii jest popularny Garden Party, ale czasem się u kogoś zdarza taki typ imprezy - wtedy kuchnia przy wejściu na ogród jest też dobrym pomysłem. Można szybko skoczyć po drinka, szklankę czy umyć ręce i z powrotem na ogród. W takiej opcji nie trzeba za każdym razem przebiegać przez cały salon (i jadalnię).
Tutaj często też salon jest łączony z kuchnią tworząc wielką (często długą) przestrzeń.
Która wersja podoba Wam się bardziej? Polska czy angielska?
Mi angielska, ale ja tą Anglią już trochę przesiąkłam.
Oczywiście to jak najlepiej rozplanować kuchnię z salonem w naszym domu mają wpływ strony świata i docierająca ilość światła do środka. Jeśli mamy problem z tym zadaniem najlepiej jest skonsultować to z dobrym architektem. Myślę, że często projektując własny dom sami możemy zdecydować o tym czy gdzie usytuować salon czy kuchnię, bo gotowe projekty można modyfikować, a indywidualnie u architekta powinny być stworzone na nasze oczekiwania i potrzeby.


Gdzie Wy macie kuchnię? Od frontu czy od tyłu? Co w płynęło na taki wybór, czy jesteście zadowoleni. Albo jak byście zaplanowali swój dom?


Pozdrawiam,
Patrycja

23 komentarze:

  1. ha, a moja kuchnia jest z boku domu, bo to bliźniak, a jej okna wychodzą na ścianę boczną :) ale wolę system angielski, tzn kuchnia połączona z wyjściem na ogród - bo w ten sposób taras czy ogród jest naturalnym przedłużeniem kuchni, szybko wyjdziemy z kuchni z posiłkiem do zjedzenia na dworze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło jest czasem zjeść posiłek na świeżym powietrzu, a taka opcja to umożliwia :)

      Usuń
  2. O faktycznie, tez kazdy dom, o którym myślę, ma kuchnię os frontu. Wcześniej jakoś nie zwracałam na to uwagi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dawniej myślałam, że tak jest zawsze, i że tak musi być - dziś wiem, że absolutnie nie ;)

      Usuń
  3. Kuchnia od frontu ma jeszcze taki plus, że od wejścia wita nas zapach domowego chleba, cista, czy potraw, a to także tworzy domowoą atmosferę.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak często są to miłe zapachy, ale nie ukrywajmy czasem też nie są miłe, jak kapucha, ryba lub gdy coś się przypali... ;) Jednak nie przypominam sobie, abym kiedyś na takie niemiłe natrafiła u kogoś ;) Pozdrawiam

      Usuń
  4. Z zakupami bliżej jest, gdy kuchnia od frontu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba, że się wejdzie od ogrodu - żartuję oczywiście. Jest to duży plus :)

      Usuń
  5. Ależ ja mam prawidłowo i Polsko zaprojektowane mieszkanie ;) nie dość, że kuchnia od frontu, to jeszcze właśnie północno-wschodnia strona ;) W sumie nie wiem jaka opcja byłaby lepsza, czasem zazdroszczę tym co mają kuchnię otwarta na salon, bo w razie imprezy - i szykowania kolejnych dań, człowiek nie traci wszystkich rozmów, z drugiej strony, można iść do kuchni i prowadzić tam inne konwersacje nie zakłócając rozmów w salonie ;)
    Jeśli chodzi o praktyczne podejście, wole mieć więcej światła w salonie, poza tym to tu spędzam większość czasu - i jak np. szyje, czy siedze przy kompie, to wolę jak mnie nie rozprasza to co dzieje się za oknem a w salonie, powiedzmy, że mam za oknem zieleń i to mi odpowiada - za to w oknie kuchennym wiele się dzieje, mieszkam przy głównej ulicy, na parterze, więc... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Połączenie salonu z kuchnią ma zalety i podobno "jest modne". Moim zdaniem to najgorsze rozwiązanie dla kawalerek, gdzie nie ma już innego pomieszczenia, żeby iść w swój własny kąt. My mamy salon z kuchnią i ma to zalety o których piszesz, jednak głośny czajnik elektryczny, okap czy pralka robią swoja nawet podczas oglądania telewizora.

      Usuń
    2. No tak, widzisz o tym nie pomyślałam - pralka skacze mi w łazience i tą wtedy zamykam, okap raczej cicho chodzi - a czajnik potrafi zakłócać, bo mimo, że nie mam połączonych tych pomieszczeń, to jedno przechodzi w drugie i dźwięki dochodzą ;)

      Usuń
  6. U mnie kuchnia jest od frontu i jestem z tego bardzo zadowolona :) Nie wyobrażam sobie, że musiałabym przejść cały dom żeby się do niej dostać..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo jak się wchodzi od razu do kuchni... to lepiej, żeby była z przodu :)

      Usuń
  7. A ja nigdy się nawet nad tym nie zastanawiałam :) I widzisz, nie wiem co ja chciałabym mieć od frontu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjdzie na to czas, kiedy się zastanowisz, albo ktoś zdecyduje za Ciebie i weźmiesz to co jest. Obie wersje są ciekawe i mają swoje zalety :)

      Usuń
  8. Hym, nigdy tak na to nie patrzyłam ^^, może dlatego ze czesto się siedzi w kuchni, a jak ktoś wejdzie do domu to od razu wiadomo kto ;) Przy okazji chciałam Cię zaprosić na bloga, na konkurs, w którym do wygrania wyjątkowy prezent mianowicie pufa firmy Wajnert Meble.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że obie wersje polska i angielska mają swoje plusy :) Widze , że jeszcze zdążyłam na konkurs :)

      Usuń
  9. Bardzo mnie zainteresowały Twoje dwa ostatnie posty. Powiem tak, od czterech lat mieszkam z mężem w bloku, a wcześniej całe życie na wsi. Przeprowadzka do bloku wcale mi się ne podobała, ale po tych kilku latach, przyznaję jest OK. Życie w bloku jest wygodne, mało obowiązków (klatkę schodową ci posprzątają, chodnik odmiotą, trawę wykoszą itd.) - i tak jak piszesz - wszędzie blisko. W lecie jednak wariuję, brakuje mi zieleni, przestrzeni i cykania koników polnych. Ostatecznie z mężem podjęliśmy decyzję o budowie własnego domku. Tak więc w przyszłości wracam do korzeni:)Bardzo się cieszę ale już wiem, że będzie mi brakowało tego, co mam tutaj, czyli np. tego, że wszędzie mam 5 min drogi. Tu samochodu czasami nie używam tygodniami, na wsi nie wyobrażam sobie bez niego jednego dnia. Wszystko ma swoje plusy i minusy... A co do kuchni, to zdecydowaliśmy się ją mieć od frontu (choć w projekcie była od ogrodu) tak jest dla mnie praktyczniej. Rzeczywiście w Anglii jest zazwyczaj odwrotnie (mieszkałam tam kilka lat, ale nigdy nie zwróciłam na to uwagi). Zakochałam się za to w ich drzwiach wejściowych, dużych, ciężkich i najczęściej kolorowych. Chciałabym przemycić takie do własnego domu:)
    Pozdrawiam i przepraszam, że tak się rozpisałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgodzę się, że życie w bloku jest wygodne i Ty jak miałaś już doświadczenie w mieszkaniu w domku, to pewnie było Ci łatwiej się do tego przekonać. Ja mam wciąż mieszane odczucia... czy obowiązki mnie nie przerosną. Lubię dużo robić, nakładam na siebie zbyt wiele czasami i już teraz widzę, że brak mi czasu... Pozdrawiam również :)

      Usuń
  10. To ja mam chyba nie po polsku w takim razie....Bo niby kuchnię mam od frontu i okno jest od pólnocy i wschodu, ale z kuchni mam wielkie okno tarasowe na które wychodzę wprost na ogród. Taras jest też duży, bo łączy i kolejne duże oknisko, to z części salonowej. W ogóle część kuchenno - jadalniano- salonową mam wspólną. Okna od salonu są na wschód i południe, więc całość jest bardzo jasna i słoneczna. Oczywiście taka przestrzeń, choć fajna ma swoje minusy,np. wtedy gdy w kuchni jest bałagan, bo własnie cos piekłam...Na początku zastanawiałam się po jakiego diabła mi to okno takie ogromne w tej kuchni zrobią (wtedy myślałam,że będę miec mniej ustawną kuchnię), ale teraz po wiośnie i lecie widzę jakie ma to ogromne zalety. Własnie podczas posiłkow na dworze, imprez. Wszystko jest na miejscu, nie trzeba sie stresować, biegać...więc osobiście nie dziwię się Anglikom, że maja takie rozwiązanie, bo jest ono po prostu świetne w całej swej prostocie;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli chodzi o ustawność to chyba zawsze trzeba się przekonać i przyzwyczajać, ale jeśli chodzi o bieganinę z ogrodu do kuchni to im bliżej tym lepiej :) A bałagan... to czy duże okno, czy łączenie z salonem czy kuchnia za ścianą, bałagan będzie przeszkadzał zawsze i zawsze ktoś niepowołany może go zobaczyć ;)

      Usuń
  11. Sama nie wiem gdzie wolałabym mieć kuchnie ale od frontu bliżej :)

    OdpowiedzUsuń
  12. U moich rodziców jest kuchnia jest od frontu - to fajne jest - jem śniadanie i czaję przez okno, jen obiad czaję przez okno co się dzieje - a jak jest impreza w salonie to nikt nie czai na imprezę!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...